święta, święta

I już po świętach, eh… Co mi dały?Mimo, że duchowo nie przeżyłam ich tak, jak chciałam, to jednak coś się we mnie zmieniło, coś naprawdę zrozumiałam. Choć musiałam dostać porządnie po głowie… Właściwie to jestem jej wdzięczna. Ktoś będzie teraz szczęśliwy, a ja wreszcie dostrzegłam jaka byłam podła. Choć nie powiem, żałuję, że wyszło właśnie tak :(

Właśnie takie święta powinny być! Jeśli już nie możemy poświęcić tego czasu Bogu i bliskim, to przynajmniej zastanówmy się nad sobą, nad tym jak zachowujemy się w stosunku do innych. Poświęćmy choć chwilę na taką zadumę. Myślę, że w tym czasie mogłam jeszcze trochę więcej czasu po przebywać z rodziną. Strasznie sie od nich oddaliłam i chyba najwyższa pora to zmienić. Pora zacząć z nimi rozmawiać zamiast ganiać tam i z powrotem za tysiącami spraw a ich spychać na sam dół “listy rzeczy do zrobienia”.

Tylko, że jak się tak zastanawiam to w sumie nie dziwię się ludziom tego, że są tacy zabiegani. Święta straciły już niemal całą swoją “magiczną” otoczkę. Jeszcze dla dzieci to jakoś inaczej wygląda, bo one nie są tak przesiąknięte reklamą. Ale już i one inaczej podchodzą do obchodzenia Tych Dni niż jeszcze z 5 lat temu. Smutne… No ale co się dziwić, skoro przedsiębiorcy wyczuli że Boże Narodzenie to świetna okazja do nabicia kas. Tradycja nagle okazała się niezwykle przydatna.

Bo przecież trzeba mieć drzewko. No jak to: święta bez choinki?! Dawniej ojciec najczęściej z synem szli do lasu i wycinali piękne, pachnące drzewko. Teraz ekolodzy się burzą - więc nie wolno. I tu zaraz przedsiębiorcy spieszą nam na ratunek oferując całą masę różnorakich choinek: świerki, sosny, jodełki; a to w donicach, żeby je później zasadzić w ogródku, a to sztuczne [ze niby ekologicznej choć to akurat specjalnie ekologiczne nie jest]. Nie no ja jestem za tym, żeby ktoś kontrolował to sprawianie sobie choinek i jestem przeciwna “dzikiej wycince”, no ale bez przesady! Reklamy drzewek możemy zobaczyć już tuż po Wszystkich Świętych!!! No a taka choinka też nie będzie goła stała, więc na rynku pojawia się szeroki wybór ozdób choinkowych a niektóre bombki czy łańcuchy są naprawdę przegięte :D No i światełka choinkowe [choinkowe bardziej z nazwy, bo teraz oblepia się nimi całe domy], czy kiczowate plastikowe lub “balonowe” renifery/bałwany królujące w ogródkach, ehhh…

Po drzewku czas na prezenty, a w grudniu okazje mamy co najmniej dwie: Mikołaj i pod-choinkę. A teraz obdarowywani są bardzo wymagający. Wiadomo, to co najczęściej i najlepiej reklamowane natychmiast staje się obiektem pożądania bez względu na to, jaki to szajs. Wystarczy, że kolorowe, świecące i gadające. A producenci zabawek przed tymi dniami uporczywie przypominają nam o swym istnieniu. Wystarczy włączyć TV - od reklam kolejnych Agatek czy Superhiperrobotów niedobrze się robi :/ I tak jakże inteligenty [w swym mniemaniu] człowiek XXI wieku daje sie nabić w butelkę i wcisnąć sobie byle co… No a oprócz tego ważny jest wręczający - koniecznie czerwona imitacja świętego Mikołaja. Taa… jakby dzieciaki wiedziały, kim naprawdę był ten człowiek to pewnie by im się tak nie paliło do niego. Czerwony na dobrą sprawę pojawił się dzięki firmie Coca-Cola.

Kolejnym punktem jest Kolacja, która jak wiadomo z powietrza się nie weźmie. Tak więc rożne markety przed świętami “obniżają” ceny produktów lub serwują inne “fajne promocje”. No i przed świętami trzeba zmienić ułożenie półek by kupujący dłużej szukali tego, co potrzebne i przy okazji kupili coś jeszcze. Poza tym towary droższe zwykle umieszcza się na linii wzroku, a te tańsze chowa po kątach - heh, sama się przekonałam. I oczywiście trzeba przyciągnąć uwagę, więc “ładnie” dekoruje sie wystawy a w sklepach puszcza “nastrojową” muzykę. Kurde ja to rozumiem i to jest fajne, ale żeby wyskakiwać z tym już w listopadzie?! Przez to ja już na początku grudnia zaczynam odczuwać mdłości na widok przeklętych mikołajów panoszących się w oknach wystawowych. A “Last Christmas” i inne takie nastrojowe piosenki wychodzą bokiem…

W efekcie Święta większości [mnie również] kojarzą sie z nerwówką i nic dziwnego, ze wiele osób chciałoby, by minęły jak najszybciej.

Szkoda mi… naprawdę szkoda mi tej świątecznej atmosfery :(  Ja już od dawna nie czuję Świąt. Stały się dla mnie po prostu dniami wolnymi od nauki, które za to wypełnione są porządkami i gotowaniem. Jeszcze do niedawna nienawidziłam Swiąt. Zawsze wtedy wszyscy się kłócili - o byle bzdury mało sie nie pozabijaliśmy :/ A później przy stole każdy musiał udawać ze jest OK. W tym roku na szczęście było jakoś spokojnie. I dobrze, bo ja naprawdę już zaczynałam mieć dość. Mam nadzieję, że od tego roku będą One już przynajmniej takie. Wiem, że sama muszę sie postarać, bo nie mogę narzekać jak to u nas jest beznadziejnie w Boże Narodzenie a sama tyłka nie ruszę. Obym pamiętała o tym w grudniu.

Notkę miałam opublikować wcześniej, ale dawno mnie tu nie było. Ale i tak życzę Wam, by każde następne Wasze Święta były naprawdę świąteczne i rodzinne :)  - życzenia spóźnione, ale szczere…

~ autor xyz w dniu styczeń 17, 2008.

Napisz odpowiedź