zobojętniona
Patrzę za okno - ten padający śnieg jest piękny, tak bajecznie wiruje spadając na ziemię. I wydaje sie taki miękki i przyjazny… ale jak go dotkniesz okaże sie że jest zimny. I często tak jest w życiu, coś wydaje nam sie przyjazne a często okazuje się, że jest z tym tak jak ze śniegiem właśnie.
Chyba można powiedzieć, że jestem taką Królową Śniegu - dumną, zimną i egoistyczną. Myślącą zbyt wiele o sobie. Nie liczącą sie ze zdaniem innych, z tym co czują, myslą. Jestem taką modliszką zabijająca mężczyzn jeśli zbliżą sie do mnie zanadto. Tak… ponoć tak właśnie jestem odbierana…
Ale jak na ironię stać mnie też na ciepłe uczucia. Ale wolę być brana za tą złą - jest mi tak po prostu łatwiej. Otoczyłam sie tym murem dobrych parę lat temu - żeby nie przywiązywać sie do ludzi, bo gdy sie tak człowiek emocjonalnie przywiąże do kogoś, to ten ktoś może później mocno zranić.
Chciałabym być obojętna na wszystko wkoło - żeby nikt mnie więcej nie ranił [bo wbrew pozorom mnie można zranić - choć dużo w tym wszystkim mojej winy - mojej naiwności]. Czuć sie taką wyprana z uczuć. Żeby już nic mnie nie ruszało, żebym nie była o innych zazdrosna. Życie byłoby łatwe… Kurde, nie lubię jak jest łatwo, ale w tym wypadku chyba sie poddałam.

Napisz odpowiedź