po co…?
Zastanawiałam się dziś po co tak właściwie założyłam swój e-pamiętnik. równie dobrze mogłam skrobać w zeszycie… no ale tu pojawia się problem rodzeństwa [moje niestety cholernie wścibskie być potrafi]. Chociaż przecież i tak często wiele przemyśleń, gdy mam chwilkę, przelewam na papier, a dopiero później wrzucam tutaj. A „dowody zbrodni” niszczę by nie dostały się w łapy któregoś z domowników. Tak, to mógłby być powód, ale nie jest…
Powód jest niezwykle banalny: jak chyba każdy człowiek chcę być przez kogoś wysłuchana…
Każdy chce być wysłuchiwany przez innych, ale samemu nierzadko ciężko jest wysłuchać drugiej osoby. Bo nie można się dalej zajmować sobą tylko musi się poświęcić trochę czasu komuś drugiemu. A to nie wygodne, bo ludzie są egoistami a egoizm jest bardzo przyjemny. A tu trzeba siedzieć cicho i zainteresować się tym, co ten ktoś mówi, nawet jeśli często w ogóle nas to nie obchodzi. Trzeba uszanować to, że ktoś musi się poużalać i ponarzekać na wszystko i nie nawrzeszczeć na niego. Czasem trzeba pocieszyć, ale tu tym bardziej trzeba uważać, żeby niechcący tego kogoś nie zdołować jeszcze bardziej…
Ale nie chcę nikogo obrażać. Są przecież ludzie, którzy potrafią słuchać i tacy ludzie to istny skarb… tylko że zwykle, jak się pojawią na horyzoncie, zaraz rzucają się na nich hordy wygłodniałych żądnych wygadania się egoistów. I z takich skarbów mało zostaje ![]()
Staram się słuchać ludzi, zwykle ciekawi mnie to co mówią. ale czasem mam dość, mam ochotę zająć się tylko sobą :/ rany, jakie to podłe! Poza tym boje się, ze pocieszę nieumiejętnie i tylko dowalę.
Zauważyłam, że ludzie [w tym także i ja do niedawna] lubią wymyślać sobie kolejne cierpienia po to, by inni się nad nimi użalali i podziwiali ich [jacy to są biedni, szlachetni i silni]. W ten sposób we własnym mniemaniu stają się lepsi od innych, podnoszą sobie poczucie własnej wartości. Tyle że tak naprawdę większości to nie obchodzi – każdy woli, żeby to nad nim się inni użalali, każdy chce być w centrum. Zreszta szybko mozna poznać się na takich osobach
Ehh, na szczęście klapki spadły mi z oczu. Tylko teraz mi cholernie wstyd za siebie. Byłam taka zajęta sobą, że nie dostrzegałam ludzi wokół siebie i niektórych bardzo raniłam – traktowałam niemal rzeczowo. Boże, chciałabym by mi to kiedyś wybaczono. Dopiero teraz zauważyłam jak wiele ważnych chwil olałam… wiele razy chciałabym cofnąć czas i naprawić to wszystko. Ale się nie da…
Ale i tak chciałabym żeby komuś się chciało kiedyś posłuchać mojego marudzenia i potraktować je serio… Stąd pewnie pomysł założenia tego cuda – pisząc mam nadzieję, że ktoś to jednak przeczyta i się zainteresuje. Tyle, że tego raczej nikt nie czyta.Poza tym gdybym dowiedziała się, ze ktoś to czyta chyba skasowałabym moje cudeńko. ze strachu, wstydu…? nie wiem sama
Ale co tam, będę sobie pisać dalej i wyobrażać, że jednak to wszystko kogoś obchodzi…

Napisz odpowiedź